O tym jak uniknąć zagrożeń, które mogą spotkać osoby poszukujące sezonowej pracy za granicą można dowiedzieć się z dzisiejszego wydania Gazety Codziennej "Nowiny". Ukazał się tam wywiad z komisarz Aliną Pieniążek z Wydziału...
O tym jak uniknąć zagrożeń, które mogą spotkać osoby poszukujące sezonowej pracy za granicą można dowiedzieć się z dzisiejszego wydania Gazety Codziennej "Nowiny". Ukazał się tam wywiad z komisarz Aliną Pieniążek z Wydziału Prewencji KWP w Rzeszowie. Rozmowę przeprowadziła red. Dorota Wilk. - W gazetach pełno jest ofert pracy sezonowej za granicą. Czy mogą się pod nimi kryć werbownicy szukający dziewczyn do agencji towarzyskich? - Wiele młodych dziewczyn, po maturze chce zarobić na studia. Wiedzą o tym werbownicy. W prasie pokazują się ogłoszenia na przykład tylko dla młodych kobiet z dokładnym podaniem przedziału wiekowego. Nie radzę z nich korzystać. Lepiej w poszukiwaniu pracy za granicą kontaktować się z urzędami pracy. - Na co zwracać uwagę, by wyjazd na zbiór owoców nie okazał się pracą w agencji towarzyskiej?- Często w takich ogłoszeniach podany jest tylko numer komórki. Dzwoniąc, radzę wypytać o adres miejsca, do którego mamy jechać, nazwisko pracodawcy, kim on jest i poprosić o kontakt do niego. Jeżeli nasz rozmówca, nie będzie chciał odpowiedzieć na te pytania, to powinno wzbudzić nasze podejrzenie. Ważne są również drobiazgi. Warto zapytać, co trzeba wziąć ze sobą. Sprawdzić, czy osoba, która się ogłasza w prasie, znana jest w urzędzie pracy i dała tutaj też swoją ofertę. - Co robić, gdy już skusimy się na wyjazd i czasie podróży zaczniemy podejrzewać, że niekoniecznie trafimy na plantację truskawek? - Pod żadnym pozorem nie oddawać dowodu tożsamości. Nikt nie ma prawa nam go zabrać, co najwyżej może spisać z niego dane. Poza tym zawsze mieć przy sobie pieniądze. Gdy w czasie podróży, coś nas zaniepokoi, próbować zmusić przewoźnika, by się zatrzymał. Na przykład symulować biegunkę. I już nie wracać. Dobrze znać numer telefonu do polskiej ambasady i konsulatu.