Aktualności

Ostatni weekend karnawału upłynął spokojnie

Data publikacji 23.02.2009

Ostatni weekend przed Wielkim Postem to czas, kiedy Policja angażuje większe niż zazwyczaj siły w zapewnienie bezpieczeństwa i porządku. Tegoroczne tzw. "ostatki" na Podkarpaciu minęły spokojnie. Jak zazwyczaj, większość osób wyrządzających krzywdy najbliższym i angażujących w rozwiązanie problemów Policję, była pod wpływem alkoholu.

Ostatni weekend przed Wielkim Postem to czas, kiedy Policja angażuje większe niż zazwyczaj siły w zapewnienie bezpieczeństwa i porządku. Tegoroczne tzw. "ostatki" na Podkarpaciu minęły spokojnie. Jak zazwyczaj, większość osób wyrządzających krzywdy najbliższym i angażujących w rozwiązanie problemów Policję, była pod wpływem alkoholu.

 

W tym czasie jest wieksze zagrożenie awanturami w domach i lokalach, gdzie odbywają się imprezy. Od piątkowego wieczoru do dzisiaj rana policjanci interweniowali u 34 rodzin w związku z przemocą domową. W niemal każdym przypadku osoby dopuszczające się przemocy były pijane. Ci, którzy nie chcieli się uspokoić po policyjnej interwencji i nadal stanowili zagrożenie dla najbliższych, trzeźwieli w policyjnych izbach zatrzymań lub izbie wytrzeźwień.


W weekendowe noce policjanci wypatrują pijanych kierowców. Od piątku wieczorem do dziś do 6 rano zatrzymano 40 kierujących na tzw. "podwójnym gazie". Do tej smutnej statystyki potencjalnych drogowych zabójców swój "udział" dopisał, m.in. 44-letni kierowca mitsubishi pajero, który został zatrzymany minionej nocy, 20 minut przed północą, przez policjantów z posterunku w Zydniowie w miejscowości Kepie Zaleszańskie w pow. stalowowolskim. 44-latek miał prawie 3 promile alkoholu w organizmie. A wynik nieco ponad 3 promili dało badanie 37-letniego rowerzysty, którego wypatrzyli policjanci dwie godziny wcześniej na ul. Maczka w Krośnie. W sobotę tarnobrzescy policjanci zatrzymali 28-letniego kierowcę, który prowadził samochód pod wpływem narkotyków. O tym zdarzeniu przeczytasz tutaj.

 

 

  • Policyjny patrol na ul. Kościuszki w Rzeszowie.
Powrót na górę strony