Strzelał do chłopców, bo go denerwują
Policjanci zatrzymali 63-letniego człowieka, który z okien swego mieszkania strzelał do dzieci bawiących się na placu zabaw. Był kompletnie pijany, mówił, że drażnią go hałasy dochodzące z podwórka. Policjanci znaleźli u niego rewolwery, których posiadanie jest prawdopodobnie zabronione.
Policjanci zatrzymali 63-letniego człowieka, który z okien swego mieszkania strzelał do dzieci bawiących się na placu zabaw. Był kompletnie pijany, mówił, że drażnią go hałasy dochodzące z podwórka. Policjanci znaleźli u niego rewolwery, których posiadanie jest prawdopodobnie zabronione.
Te zdarzenia rozegrały się w Stalowej Woli. Dyżurny Policji odebrał telefon z informacją, że mieszkaniec bloku nr 30 przy ul. Okulickiego strzela z wiatrówki do chłopców, którzy grali w piłkę na placu zabaw opodal szkoły. Policjanci ustalili, że jeden z mieszkańców rzeczywiście kierował z okna lufę wiatrówki w stronę dzieci, w pewnej chwili świadkowie słyszeli wystrzały. Kiedy się rozległy, chłopcy uciekli.
Policjanci szybko zidentyfikowali podejrzewanego. 63-letni mężczyzna nie przeczył, że chciał odstraszyć chłopców. Mówił, że drażnią go ich hałasy. Nie krył, że ma w domu kilka wiatrówek. Był nietrzeźwy, miał ponad 3 promile alkoholu. Trafił do policyjnego aresztu do wytrzeźwienia. Policjanci przeszukali jego mieszkanie. Miał dwa karabinki pneumatyczne, na które nie trzeba mieć zezwolenia. Miał też dwa rewolwery - jeden sygnałowy, ale ze śladami przerabiania i jeden samodziałowy. Biegli ocenią, czy posiadanie tych egzemplarzy nie jest zabronione.
Mężczyźnie grozi kara pozbawienia wolności do 8 lat.
