Ta nieprawdopodobna i, co najważniejsze, szczęśliwie zakończona historia, działa się dziś w nocy, około 2, na stacji PKP w Grębowie w powiecie tarnobrzeskim. Maszynista pociągu relacji Warszawa - Zagórz, dojeżdżając do stacji w Grębowie zauważył...
Ta nieprawdopodobna i, co najważniejsze, szczęśliwie zakończona historia, działa się dziś w nocy, około 2, na stacji PKP w Grębowie w powiecie tarnobrzeskim. Maszynista pociągu relacji Warszawa - Zagórz, dojeżdżając do stacji w Grębowie zauważył człowieka leżącego pomiędzy torami. Uruchomił hamulce. Lokomtywa i cztery pierwsze wagony przejechały nad człowiekiem, dopiero piąty zatrzymał się nad nim. Do mężczyzny podbieglli konduktorzy, maszynista i kierownik pociągu. Na ich oczach mężczyzna... zaczął się budzić! Chwilę później zdziwiony, ziejąc alkoholem, wygramoilił się spod wagonu. Na jego głowie widoczna była rana, ale krew na niej była wyraźnie zaschnięta!Przy torach na peronie stał oparty o słupek rower tego 17-letniego, jak się okazało, mieszkańca Poręb Furmańskich koło Tarnobrzega. Stała tam też butleka z wódką, pepsi i szklaneczka...Wiele wskazuje, że 17-latek upadł na tory, kiedy po pijanemu zatoczył się na peronie. Uderzył głową w szynę i stąd rana. Albo usnął, albo stracił przytomność. Obudził go pociąg, który nad nim się zatrzymał...Mężczyzna, po zaopatrzeniu rany, wyszedł ze szpitala na własne życzenie.