Policjanci zatrzymali pijaną dróżniczkę
2,7 promila alkoholu miała dróżniczka, która wczoraj wieczorem odpowiadała za bezpieczeństwo przejazdu kolejowego w Miłocinie pod Rzeszowem. Policjanci zatrzymali ją, jest w areszcie. Grozi jej kara do 5 lat pozbawienia wolności. Nie zaprzeczała, że piła w swej budce, twierdziła tylko, że jest już po pracy.
2,7 promila alkoholu miała dróżniczka, która wczoraj wieczorem odpowiadała za bezpieczeństwo przejazdu kolejowego w Miłocinie pod Rzeszowem. Policjanci zatrzymali ją, jest w areszcie. Grozi jej kara do 5 lat pozbawienia wolności. Nie zaprzeczała, że piła w swej budce, twierdziła tylko, że jest już po pracy.
Do Straży Ochrony Kolei w Rzeszowie wczoraj o godzinie 21 zadzwoniła kobieta. Jak relacjonowała, od kilkudziesięciu minut stoi przed rogatką na przejeździe w Miłocinie. Szlaban jest zamknięty, a torowiskiem nie przejechał żaden pociąg. Zasugerowała awarię.
Policjanci wespół z funkcjonariuszami SOK sprawdzili dróżniczkę, która obsługuje przejazd. W budce na stole stała butelka po wódce. Kobieta odpowiedzialna za bezpieczeństwo przejazdu była wyraźnie nietrzeźwa. Przyznała, że piła, ale twierdziła, że skończyła pracę o godzinie 20. Policjanci sprawdzili jej wersję - okazało się, że powinna pracować do 22. Badanie alkomatem potwierdziło przypuszczenia - kobieta miała ponad 2,7 promila alkoholu. Zażądała też badania krwi.
Kobieta trzeźwieje w policyjnym areszcie. Ma 49 lat, mieszka w Kolbuszowej. Usłyszy zarzut kierowania ruchem na przejeździe kolejowym w stanie nietrzeźwości, za co grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności. Postępowanie prowadzi Komisariat Policji w Głogowie Małopolskim.
