Oskarżony o podwójne zabójstwo
Prokuratura Okręgowa w Krośnie skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko Piotrowi M., podejrzanemu o zabójstwo dwóch mężczyzn. Zbrodnia rozegrała się pod Rymanowem w listopadzie ub. roku. Tę tajemniczą sprawę rozwikłali podkarpaccy policjanci.
Prokuratura Okręgowa w Krośnie skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko Piotrowi M., podejrzanemu o zabójstwo dwóch mężczyzn. Zbrodnia rozegrała się pod Rymanowem w listopadzie ub. roku. Tę tajemniczą sprawę rozwikłali podkarpaccy policjanci.
10 listopada ub. roku policjanci odkopali dwa ciała. Były ukryte w lesie, w rejonie Bukowska. Byłyą to zwłoki mężczyzn, którzy zaginęli 15 października.
Od przyjęcia w dniu 19 października zawiadomienia o zaginięciu 35-letniego mieszkańca Iwonicza sprawa wydała się bardzo poważna i do jej wyjaśnienia Komendant Miejski Policji w Krośnie wyznaczył najbardziej doświadczonych funkcjonariuszy. Do wyjaśnienia tej zagadki Podkarpacki Komendant Wojewódzki Policji powołał specjalną grupę operacyjną.
Zaginiony 35-latek wyjechał z domu 15 października rano do stadniny koni w okolicach Puław, w gminie Rymanów. Pojechał granatowym oplem astra w towarzystwie swojego kolegi, 28-mieszkańca Rzeszowa. Mężczyźni mieli odebrać konia, jako formę zapłaty za pracę jednego z nich w stadninie. Obaj byli w ubraniach roboczych.
Kiedy ich nieobecność przedłużała się, zaniepokojona rodzina 35-latka rozpoczęła poszukiwania. Kilka dni później zawiadomiono Policję.
Chociaż formalne zawiadomienie o zaginięciu 28-letniego rzeszowianina zostało złożone kilka dni później, obydwa przypadki połączono.
W ramach sprawy poszukiwawczej sprawdzano szereg wersji. Pod uwagę brano możliwość wyjazdu zaginionych za granicę lub nieszczęśliwego wypadku. Nie wykluczono także najbardziej tragicznego finału – śmierci obydwu mężczyzn.
W poszukiwaniach, policjantów wspierali strażacy, funkcjonariusze Straży Granicznej, goprowcy i członkowie rodziny obydwu mężczyzn. Przeszukano lasy w rejonie Puław oraz dno zalewu w Sieniawie. W czasie tych działań nie natrafiono na ślad zaginionych ani samochodu, którym wyjechali z Iwonicza.
Jednocześnie funkcjonariusze analizowali wszelkie uzyskiwane w tym czasie informacje. Bardzo dużej pomocy udzielili tutaj członkowie rodzin obydwu mężczyzn. To dzięki wspólnym wysiłkom, ustalono, że 43-letni Piotr M., właściciel gospodarstwa do którego pojechali zaginieni, 15 października miał z nimi kontakt. Wbrew oczywistym faktom mężczyzna temu zaprzeczał.
7 listopada prokurator podjął decyzję o wszczęciu śledztwa. Dzień później policjanci weszli na teren stadniny i drobiazgowo ją przeszukali. Zabezpieczyli dowody, potwierdzające związek gospodarza z zaginięciem mężczyzn. Piotr M. został zatrzymany.
10 listopada, podczas wstępnego przesłuchania 43-latek przyznał się do zabójstwa Bogdana K. i Marcina D. Wskazał miejsce, w którym ukrył zwłoki. Ciała zakopane były w trudno dostępnym miejscu na głębokości ok. 1,5m.
Zatrzymany powiedział, że samochód porzucił w Przemyślu.
