Upozorował swoje zabójstwo
Chciał zdobyć pieniądze, dlatego wysoko ubezpieczył swe życie. Postanowił upozorować własną śmierć. Potrzebował ludzkiego ciała, był zdecydowany dokonać zabójstwa. Ponieważ nie mógł trafić na człowieka podobnej postury, otworzył grobowiec i wykradł z niego ciało mężczyzny. Były to szczątki osoby, która kilka dni wcześniej popełniła samobójstwo. Ciało ukrył w swoim samochodzie i podpalił. Pomagali mu ojciec i siostrzeniec. Obaj są już zatrzymani, policjanci szukają głównego podejrzanego.
Chciał zdobyć pieniądze, dlatego wysoko ubezpieczył swe życie. Postanowił upozorować własną śmierć. Potrzebował ludzkiego ciała, był zdecydowany dokonać zabójstwa. Ponieważ nie mógł trafić na człowieka podobnej postury, otworzył grobowiec i wykradł z niego ciało mężczyzny. Były to szczątki osoby, która kilka dni wcześniej popełniła samobójstwo. Ciało ukrył w swoim samochodzie i podpalił. Pomagali mu ojciec i siostrzeniec. Obaj są już zatrzymani, policjanci szukają głównego podejrzanego.
24 czerwca, w czwartek po godzinie 11 Policja w Lubaczowie przyjęła zgłoszenie o pożarze samochodu. Z informacji wynikało, że w jednym z obejść w Witkach koło Moszczanicy spłonęło renault laguna. W bagażniku samochodu strażacy ujawnili ludzkie szczątki, mocno zwęglone. W samochodzie nie było czaszki.
Policjanci ustalili, że z samochodu tego korzystał 24-letni Sławomir J., mieszkaniec powiatu biłgorajskiego. Pomieszkiwał też w domu, pod którym stało spalone renault laguna. Wstępne czynności wskazywały, że mogło dojść do zabójstwa, a jego ofiarą jest Sławomir J., człowiek znany Policji, z kryminalną przeszłością (kradzieże, włamania), karany, poszukiwany nakazem osadzenia w zakładzie karnym.
Policjanci z Lubaczowa, komendy wojewódzkiej w Rzeszowie i prokurator od początku zakładali także inne wersje zdarzenia. Oględziny samochodu, miejsca pożaru, rozmowy i rozpytania szybko dały odmienny od wstępnego scenariusz wydarzeń. Według ustaleń policjantów Sławomir J. ze wspólnikami upozorował własną śmierć.
Jedna z przyjętych przez policjantów wersji opiera się o tezę, że Sławomir J. postanowił wyłudzić odszkodowanie z tytułu swej śmierci poprzez upozorowanie zabójstwa. Kilka miesięcy temu ubezpieczył się na kwotę 200 tysięcy złotych. Do odbioru tej kwoty upoważnił swego ojca. Uczynił go swym wspólnikiem, swój pomysł zdradził też swojemu siostrzeńcowi.
Od kwietnia br. szukał człowieka podobnego do siebie (zbliżony wzrost, masa ciała). Założył, że dokona zabójstwa swego „sobowtóra”. Kilka razy wybierał się do różnych miejscowości wespół z siostrzeńcem i poszukiwał ofiary. Chciał podstępnie zwabić go do samochodu i zamordować. W samochodzie woził siekierę. Nie zrealizował tego zamiaru, nie trafił na osobę łudząco do siebie podobną.
W nocy z 23 na 24 czerwca Sławomir J., jego ojciec Jan J. i siostrzeniec Dawid F. pojechali na cmentarz w jednej z miejscowości powiatu biłgorajskiego. Otworzyli grobowiec, w którym kilka dni wcześniej pochowano mężczyznę. Człowiek ten popełnił samobójstwo. Był podobnej do Sławomira J. postury. Mężczyźni wydobyli trumnę, otworzyli ją, wyrzucili z niej zwłoki. Jeden z nich siekierą odciął głowę zmarłemu. Sprawcy włożyli sarkofag do grobowca, do jego wnętrza wrzucili też głowę.
Ciało umieścili w renaulcie Sławomira J. Ten zaprowadził samochód do Witków, oblał wnętrze łatwopalnym płynem i podpalił.
Policjanci już po kilku dniach zatrzymali ojca i siostrzeńca Sławomira J. Obaj usłyszeli zarzuty znieważenia zwłok. Sławomir J. ukrywa się, Policja poszukuje go. Prokurator zarządził protokolarne otwarcie grobowca. Czynność ta potwierdziła wcześniejsze ustalenia, zwłoki zostały wcześniej wydobyte z grobu.
Dziś, sąd tymczasowo aresztował Jana J. na okres trzech miesięcy, natomiast prokurator objął Dawida F. policyjnym dozorem.
Sprawa ta jest wnikliwie wyjaśniana i analizowana.