Policyjny patrol na wodach Jeziora Solińskiego
Półmetek wakacji już za nami. Dla policjantów to czas wzmożonej pracy na rzecz bezpieczeństwa wypoczywających w naszym regionie. Funkcjonariusze pełnią służbę w miejscowościach najchętniej odwiedzanych przez turystów - szczególnie nad zalewami i zbiornikami wodnymi. Dbają o bezpieczeństwo i porządek - zarówno na lądzie jak i na wodzie.
Półmetek wakacji już za nami. Dla policjantów to czas wzmożonej pracy na rzecz bezpieczeństwa wypoczywających w naszym regionie. Funkcjonariusze pełnią służbę w miejscowościach najchętniej odwiedzanych przez turystów - szczególnie nad zalewami i zbiornikami wodnymi. Dbają o bezpieczeństwo i porządek - zarówno na lądzie jak i na wodzie.
Jednym z najbardziej atrakcyjnych i chętnie odwiedzanych przez turystów rejonów Podkarpacia jest Jezioro Solińskie. Nad bezpieczeństwem wypoczywających w tym miejscu czuwają nie tylko służby ratownicze, ale także policjanci.
Służba w tym terenie jest specyficzna. Wiele trudno dostępnych miejsc - lasy, góry i woda. Jednak dla funkcjonariuszy Zespołu Prewencji na Wodach i Terenach Przywodnych oraz Konnego z siedzibą w Myczkowie Wydziału Prewencji KWP w Rzeszowie to nie problem. Policjanci dysponują specjalnym sprzętem - na co dzień korzystają z samochodów terenowych i łodzi motorowych. Do dyspozycji mają też policyjne konie.
Funkcjonariusze, którzy pełnią tu służbę nie mają łatwego zadania. Jezioro Solińskie ma ponad 150 km linii brzegowej. W wielu miejscach znajdują się przystanie i plaże, z których chętnie korzystają turyści. Sporo jest miejsc, do których nie da się dojechać samochodem. Można do nich dotrzeć jedynie łodzią lub konno, poprzez strome zbocza i leśne ostępy.
Podczas wodnego patrolu policjanci najczęściej napominają tych, którzy wypływają zbyt daleko od brzegu. Na Jeziorze Solińskim wiele jest wyznaczonych i strzeżonych kąpielisk. Ich bezpieczne granice oznaczone są specjalnymi bojami. Często jednak zdarza się, że turyści wypływają poza boje, ryzykując własne życie. Bywa, że powodem tego jest nie tylko brawura, ale też alkohol. W codziennej służbie na solińskich wodach nierzadkie są też przypadki, kiedy korzystający z kajaków lub rowerów wodnych po wypłynięciu na środek jeziora decydują się na kąpiel - także z dziećmi. Funkcjonariusze zdecydowanie reagują, bo zagrożenie jest ogromne. Woda może mieć tu głębokość nawet 60 m.
Policjanci interweniują też, kiedy na solińskich wodach pojawiają się łodzie motorowe czy skutery wodne. Cały obszar bieszczadzkich jezior to strefa ciszy, dlatego nie wolno używać na nich sprzętu motorowodnego, tylko łodzi pływających pod żaglami i przy pomocy wioseł. Łodzi motorowych używać mogą tutaj tylko wyznaczone służby i armatorzy przewożący turystów statkami wycieczkowymi.
Zalew Soliński to bez mała 24 km2 wody. Dla żeglujących jest jednak wymagający ze względu na swoje górskie otoczenie. Pogoda potrafi zmienić się bardzo szybko, a mocny podmuch wiatru może z łatwością przewrócić nie tylko pływającego na desce surfingowej, ale też i żaglówkę. W takich sytuacjach policyjna motorówka pozwala szybko dotrzeć do potrzebujących pomocy.
Oprócz policjantów z Myczkowa bezpieczeństwa nad Jeziorem Solińskim strzegą także funkcjonariusze z Sezonowego Posterunku Policji w Solinie, Rewiru Dzielnicowych w Polańczyku oraz inne służby - m.in. WOPR czy Straż Rybacka. Wspólne wysiłki wszystkich służb przynoszą efekty. W czasie tegorocznych wakacji nad tym największym w Polsce sztucznym zbiornikiem wodnym utonęła tylko jedna osoba. Więcej o tym zdarzeniu tutaj.
Zobacz więcej zdjęć z służby policyjnego patrolu na wodach Jeziora Solińskiego - zajrzyj do naszej galerii.



