Aktualności

Policjanci zdążyli na czas

Data publikacji 21.08.2011

To były poszukiwania, w których czas liczył się szczególnie. Policjanci z Tarnobrzega i Rzeszowa próbowali odnaleźć mężczyzn, którzy grozili bliskim, że odbiorą sobie życie. W obu przypadkach policjanci zdążyli w porę. Obaj desperaci są już pod troskliwą opieką.

To były poszukiwania, w których czas liczył się szczególnie. Policjanci z Tarnobrzega i Rzeszowa próbowali odnaleźć mężczyzn, którzy grozili bliskim, że odbiorą sobie życie. W obu przypadkach policjanci zdążyli w porę. Obaj desperaci są już pod troskliwą opieką.

 

Tarnobrzeg

 

Ta sprawa zaczęła się od popołudniowego telefonu do dyżurnego tarnobrzeskiej Policji. O pomoc prosił mieszkaniec Wrocławia. Mówił, że jego brat, który mieszka w Tarnobrzegu, chce popełnić samobójstwo. Skontaktował się z bratem i powiedział, że zażył tabletki, że nie chce dalej żyć.

Policjanci natychmiast zaczęli szukać pogrążonego w depresji człowieka. Nie wiedzieli gdzie mieszka, bowiem brat z Wrocławia nie znał jego adresu, wiedział tylko, że wynajmuje mieszkanie w Tarnobrzegu. Przekazał tylko numer jego telefonu. Policjanci dzwonili, jednak desperat nie odbierał. Funkcjonariusze ustalili, że dzień wcześniej poszukiwany przez nich był u lekarza. Pojechali do przychodni, potwierdzili tę informację, uzyskali adres, jednak po sprawdzeniu mieszkania okazało się, że nikt nie otwiera. Policjanci dowiedzieli się, że poszukiwany wyprowadził się jakiś czas temu.

Policjanci cięgle próbowali dodzwonić się do poszukiwanego. Ten w końcu odebrał telefon, zgodził się porozmawiać z policjantem i podał swój aktualny adres. Chwilę później funkcjonariusze byli u niego w mieszkaniu.

61-letni mężczyzna był roztrzęsiony, mówił, że miał samobójcze zamiary. Policjanci uspokoili go, nawiązali z nim rozmowę, wezwali pogotowie ratunkowe, pomogli mężczyźnie spakować rzeczy i zamknąć mieszkanie. Desperat trafił do szpitala.

Rzeszów

 

Podobne poszukiwania prowadzili policjanci z Rzeszowa. Przed południem dyżurny komendy w Rzeszowie odebrał telefon od kobiety, która poprosiła o pomoc w odnalezieniu bliskiego jej mężczyzny. Powiedziała, że jej 41-letni partner zażył jakieś lekarstwa, popił je alkoholem i wyszedł z mieszkania ze słowami: "moje życie jest nic nie warte". Kobieta obawiała się, że może popełnić samobójstwo.

Dyżurny zarządził poszukiwania, wszystkie policyjne patrole w Rzeszowie otrzymały pilne zadanie odnalezienia desperata. Po kilku godzinach patrol z Oddziału Prewencji Policji odnalazł poszukiwanego w centrum miasta. Mężczyzna siedział na ławce ze znajomym. Był pod wpływem alkoholu, oświadczył, że nie ma myśli samobójczych. Zaopiekowała się nim kobieta, która prosiła o pomoc w poszukiwaniach.

Powrót na górę strony